
Wiatr zrywa blachę na stodole, śnieg łamie świetliki w oborze, woda niszczy paszę i instalacje. Zgłaszasz szkodę, czekasz na decyzję – i dostajesz kwotę, która nie wystarcza nawet na połowę realnej naprawy. Ten scenariusz w polskim rolnictwie powtarza się zbyt często. Zaniżone odszkodowania za szkody w mieniu rolnym nie są wyjątkiem, lecz normą. Poniżej – rzeczowo i po kolei – wyjaśniamy, skąd biorą się zaniżenia, jak je rozpoznać i co zrobić, by odzyskać należne pieniądze.
Kosztorysy potrafią redukować naprawę do absolutnego minimum: „łata” zamiast pełnej wymiany połaci, punktowe silikonowanie zamiast poprawnej obróbki, wymiana jednego świetlika zamiast całego rzędu, który pracuje konstrukcyjnie. Ubezpieczyciel powołuje się na „wystarczalność” naprawy, pomijając technologię i długowieczność rozwiązania. Efekt: tańsze pozycje, gorszy efekt, szybsze kolejne uszkodzenia.
W kosztorysach rolnych często „gubią się” elementy, bez których nie da się wykonać naprawy zgodnie ze sztuką: demontaż/montaż łat i kontrłat, wkręty i akcesoria, membrany, uszczelnienia kalenic, obróbki ogniomurów, rusztowania, zabezpieczenie paszy/zwierząt na czas robót, dojazdy i organizacja placu. Jeżeli dana pozycja nie jest wpisana – nie zostanie opłacona.
Rolnicze obiekty wymagają specyficznych rozwiązań: blachy o określonej grubości, płyty faliste, świetliki kalenicowe, systemy wentylacyjne. Ceny rosną sezonowo i regionalnie. Kosztorysy oparte na stawkach „biurowych” lub uśrednionych dla miast nie odzwierciedlają realiów wsi i dojazdów ekip. Stawka roboczogodziny potrafi być wpisana na poziomie, za który nikt nie przyjedzie.
Koszty zakupu materiałów (Kz), koszty pośrednie firmy (Kp), zysk (Z), transport, podnośniki, wynajem rusztowań – wszystko to są realne pozycje. W praktyce często „ścina się” narzuty do symbolicznych poziomów albo całkiem je pomija.
W szkodach majątkowych dotyczących budynków rolnych amortyzacja bywa stosowana automatycznie: „blacha ma 15 lat, więc obniżamy o X%”. Niezależnie od tego, że szkoda powstała nagle (wiatr, śnieg, grad), a rolnik ma odzyskać możliwość normalnego użytkowania obiektu. Mechaniczne odjęcia procentów często są bezpodstawne lub zawyżone.
Częsty błąd: wyliczenie w netto przy braku prawa do odliczenia VAT. Dla wielu gospodarstw to koszt rzeczywisty, który musi znaleźć się w odszkodowaniu. Pomyłka na tym etapie to tysiące złotych różnicy.
Skala i logistyka. Dach nad oborą czy wiatą na maszyny to często setki metrów kwadratowych. Dojazd podnośników, praca nad inwentarzem, zabezpieczenie paszy – to dodatkowe koszty i czas.
Technologia i higiena. Obiekty inwentarskie wymagają rozwiązań odpornych na amoniak, wilgoć i wahania temperatury. Naprawa „po taniości” grozi kondensacją, zagrzybieniem, problemami zdrowotnymi zwierząt.
Sezonowość. Okna pogodowe są krótkie. W sezonie żniw i siewów trudno wstrzymać produkcję. Każdy dzień zwłoki i każda poprawka to realna strata.
Szkoda: wiatr wyrwał arkusze blachy i uszkodził świetliki w oborze (450 m² połaci).
Decyzja ubezpieczyciela: wymiana 60 m² blachy, punktowe uszczelnienia, 1 świetlik; stawki robocizny poniżej rynkowych; brak rusztowań i dojazdów; amortyzacja 30%; rozliczenie netto.
Rzeczywista potrzeba: wymiana całego pasa połaci ze względu na uszkodzone mocowania, ciągłość technologiczna i szczelność; komplet obróbek kalenic i ogniomurów; 4 świetliki w szeregu; rusztowania/podnośnik; dojazdy, zabezpieczenie inwentarza; VAT brutto.
Różnica: kilkanaście tysięcy złotych – dopiero po odwołaniu i korekcie kosztorysu.
Rolnicy często słyszą, że „z ubezpieczycielem się nie wygra” albo że pomoc prawna to kłopot i koszty. To mit. Dziś większość formalności można załatwić w pełni online, szybko i przejrzyście, a wstępna analiza jest zazwyczaj bezpłatna. Prawidłowo przygotowane odwołanie, oparte na technologii naprawy i aktualnych stawkach, bardzo często kończy się dopłatą.
Jeśli zaznaczyłeś choć dwa pola – prawdopodobieństwo zaniżenia jest wysokie.
Zimowe szkody w budynkach rolniczych bardzo często są wyceniane „po kosztach minimalnych”, bez realnego odniesienia do technologii naprawy i warunków pracy w gospodarstwie. Doświadczenie Justum pokazuje, że przy rzetelnej analizie kosztorysu, właściwym ujęciu stawek, VAT i zakresu robót, dopłata do odszkodowania jest jak najbardziej osiągalna. Rolnik nie musi godzić się na prowizoryczne rozwiązania, które nie przywracają pełnej funkcjonalności obiektu. Jeśli decyzja z TU budzi wątpliwości, jej weryfikacja to pierwszy krok do odzyskania należnych pieniędzy.
Zaniżenia w szkodach dotyczących budynków rolniczych wynikają najczęściej z niedoszacowania technologii naprawy, zbyt niskich stawek i uproszczonych potrąceń. Nie są „naturalnym porządkiem rzeczy”. W dobrze udokumentowanej sprawie, z poprawnym kosztorysem i twardą argumentacją techniczną, dopłata jest realna. Rolnik powinien wymagać przywrócenia funkcjonalności gospodarstwa, a nie prowizorycznych „łat”.Jeżeli masz decyzję lub kosztorys i czujesz, że coś się nie zgadza – sprawdź to.
Skontaktuj się z nami i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Ubezpieczyciele nierzadko stosują techniki, które prowadzą do obniżenia wartości odszkodowania. Oto najczęstsze z nich:
Zaniżone odszkodowanie oznacza dla rolnika konieczność poniesienia dodatkowych kosztów z własnej kieszeni. W przypadku poważnych szkód może to doprowadzić do:
Kancelaria Justum specjalizuje się w dochodzeniu roszczeń z tytułu szkód majątkowych, w tym w budynkach rolniczych. Dzięki naszemu doświadczeniu i wiedzy możemy:
Dochód z gospodarstwa rolnego jest podstawą utrzymania wielu rodzin. Dlatego ważne jest, aby w przypadku szkód odzyskać pełną kwotę potrzebną na naprawę strat. Wiele osób rezygnuje z dochodzenia swoich praw, obawiając się skomplikowanego procesu lub kosztów. W Justum minimalizujemy te obawy: